piątek, 9 kwietnia 2010

[Świat] Raport ONZ na temat sytuacji ludów tubylczych na świecie

Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała niedawno raport [PDF dostępny po ang. pod tym adresem] na temat ludów tubylczych na świecie określając ich sytuację w 2009 roku jako „krytyczną”. ONZ podkreśla, że uzyskanie prawa do ziemi jest kluczowe dla kulturowego i fizycznego przetrwania ludów tubylczych.
Autorzy raportu na temat sytuacji ludności tubylczej na świecie w 2009 roku stwierdzają wręcz: „wiele z tych społeczności jest na krawędzi tego co niektórzy określiliby mianem ludobójstwa”. Jako główne zagrożenia, podkreślają ingerencje w środowisko naturalne: budowy zapór, wycinanie lasów i działalność wydobywczą.
Z raportu wynika, że wspomniana działalność jest bezpośrednią przyczyną niszczenia na dużą skale środowiska naturalnego, rozpowszechniania chorób tak powszechnych w naszym świecie jak grypa ale stanowiących śmiertelne zagrożenie dla tych grup tubylczych, które są na nie słabo odporne.

Wnioski te pokrywają się z raportem Survival International „Postęp może zabić” [PDF dostępny po ang. tutaj] który wskazuje negatywne skutki wdrażania idei „postępu” przez Zachód wobec obywateli tzw. czwartego świata – ludności tubylczej. Takie działania w imię postępu, często owocowały epidemiami chorób, otyłości, samobójstw, uzależnień i zmniejszenia jakości i długości życia ludów tubylczych, które miały być beneficjantem dóbr świata zachodniego.

W raporcie ONZ po raz pierwszy poświęcono też wiele uwagi tzw. ludności tubylczej pozostającej w dobrowolnej izolacji od świata zewnętrznego jako najbardziej wystawionej na wszystkie omawiane zagrożenia.

www.un.org

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

[Brazylia] Świadectwa obecności


Jak podkreśla dowodzący wyprawą Rieli Franciscato, zadaniem ekspedycji nie jest nawiązanie kontaktu z nieznaną dotąd grupą indiańską zamieszkującą prawdopodobnie rejon górnego biegu rzeki Bóia w Brazyli. Głównym zadaniem ekspedycji jest zebranie świadectw [w postaci relacji o spotkaniach z okoliczną ludnością – red.] jak i dowodów [w postaci zdjęć wszelkich śladów obecności pozostawionych w lesie, złamanych gałązek stanowiących oznaczenie dróg, poletek lub pozostawionych elementów kultury materialnej, ostatecznie lokalizacja opuszczonej osady – red.]. Bardzo ważnym punktem w wyprawie jest zebranie informacji na temat spotkań „izolowanych Indian” z okoliczną ludnością zarówno współcześnie jak i w przeszłości. Wiele z historii może rzucić nowe światło na kwestie tożsamości i liczebności, nieznanej grupy Indian.

Jednym z takich świadectw są np. relacje Indian Katukina zamieszkujących nad rzeką Jutaí. Indianie Ci nie potwierdzają co prawda by kiedykolwiek spotkali nieznaną dotąd grupę Indiańską w rejonie górnego biegu rzeki Bóia. Twierdzą natomiast, że znana jest im obecność izolowanej grupy indiańskiej nad rzeką Bia (również dopływ rzeki Jutaí).

Według Katukina, Indianie znad Bia próbowali w sierpniu 2009 roku porwać kobietę z ich osady nad rzeką Jutaí [trzeba zauważyć, że mamy tu do czynienia z relacjami Indian którzy sami mają określoną wizję świata, która jest skonstruowana silnie na opozycji swój –obcy. Analizując świadectwa spotkań z „izolowanymi grupami” trzeba brać pod uwagę ten czynnik – red.] .Członkowie ekspedycji Funai wyrazili zainteresowanie przeprowadzeniem w przyszłości wyprawy nad rzekę Bia w celu zweryfikowania tych informacji.

Do tej pory członkowie ekspedycji zebrali co najmniej dwa silne świadectwa obecności izolowanej grupy indiańskiej na obszarze rzeki Bóia. Chodzi o relacje opisujące dwa przypadki lokalnych Indian [najprawdopodobniej nielegalnych drwali etc. –red.] zabitych przez izolowaną grupę indiańską. Jedno zabójstwo miało mieć miejsce w 2004 a drugie w 2008 roku w rejonie rzeki Bóia.

Tak drastyczne formy „kontaktu” nie są normą w przypadku tzw. ludności indiańskiej pozostającej w dobrowolnej izolacji”. Wynikają one raczej z silnej frustracji ‘izolowanych” narastającej w wyniku penetrowania ich terenów przez obcych ludzi. Najdramatyczniejszym do tej pory tego przykładem jest sytuacja pozostających w dobrowolnej izolacji lokalnych grup Waorani w Ekwadorze.

Źródło: www.estadao.com.br

sobota, 3 kwietnia 2010

[Brazylia] Zasadniczy etap wyprawy - las tropikalny


Po jedenastu dniach rejsu przez rzekę Solimoes i Jutai ekspedycja Funai dociera do rzeki Bóia. Dnia 12 grudnia przeprawa dotychczasowym środkiem transportu jest już nie możliwa, toteż członkowie wyprawy przesiadają się na dwie niewielkie łodzie, którymi dostaną się w górne partie rzeki Bóia. Po dwóch dniach drogi czeka ich zasadniczy etap ekspedycji czyli wyprawa w głąb lasu tropikalnego w poszukiwaniu śladów nieznanej współcześnie grupy indiańskiej, która jak przypuszcza FUNAI zamieszkuje na tym obszarze. Loty awionetką wykonane w lipcu 2009 roku przez pracowników FUNAI odkryły idealnie okrągły obszar wykarczowanego lasu zlokalizowany w górnych partiach rzeki Bóia. Zadaniem ekspedycji będzie dotarcie do tego miejsca.

Jedenastu członków wyprawy pod przewodnictwem Rieli Franciscato zrealizuje około 20 dniową przeprawę w głąb lasu tropikalnego w celu dotarcia do wykarczowanego obszaru, który jest na razie najsilniejszym dowodem na obecność grupy indiańskiej pozostającej w tzw. dobrowolnej izolacji od świata zewnętrznego. Zdjęcia nie udokumentowały żądnych chat czy poletek, ale możliwe, że miejsce to kryje informacje na temat „izolowanych Indian znad rzeki Bóia”

W przypadku odkrycia jakichkolwiek dowodów obecności nieznanej grupy indiańskiej, wszelkie ślady zostaną udokumentowane, opisane i skatalogowane. W przyszłości posłużą jako materiał dowodowy w procesie wyznaczania granic chronionego prawem terytorium zamieszkania tych Indian. Głównym zadaniem demarkacji [wyznaczania granicy w tym przypadku chodzi o granice przyszłego rezerwatu –przyp. red.] jest ochrona tych ludzi przed zagrożeniem ze strony firm eksploatujących ten obszar nielegalnie jak chociażby zbiegła ekipa tratwy wydobywczej odkrytej przez FUNAI u ujścia rzeki Bóia.

W trakcie przeprawy przez las tropikalny istnieje ryzyko nieumyślnego spotkania członków ekspedycji z izolowaną grupą indiańską. W tym wypadku strategia działania jest jedna, trzeba jak najszybciej wycofać się do stacjonujących przy brzegu rzeki łodzi i opuścić obszar. Kontakt jest dla tych ludzi niebezpieczny zwykła grypa na którą nie posiadają oni naturalnej odporności mogłaby ich zdziesiątkować.

Źródło: www.estadao.com.br